Wygraj bilety na Nordland Art Festival
Nordland
Nordland Art Festival odbędzie się w miesiącu październiku 2010 w Łodzi ( 26 – 29 Października 2010 ). Festiwal to projekt przede wszystkim branżowy produkt muzyczny, gdzie elementy pokazów filmowych są pewnym akcentem podkreślającym Skandynawski i Nordycki profil festiwalu. Nordland Art Festival, będzie pełnił rolę muzycznej platformy służącej do budowania relacji biznesowych w branży muzycznej. Delegaci muzyczni zaproszeni na festiwal, będą mieli okazję uczestniczyć w spotkaniach z przedstawicielami managementów muzycznych pochodzących z Norwegii, oraz norweskimi organizaciami promującymi norweski jazz. Reprezentanci norweskiej branży muzycznej będą promowali nieodkryte dotąd norweskie projekty muzyczne.
Darmowe bilety na festiwal
Mamy dla Was dwa bilety na zbliżający się festiwal do zdobycia. Rozdamy je wśród osób które pod tym artykułem w komentarzu napiszą kto jest ich ulubionym norweskim muzykiem.
koncerty bilety | bileteria | empik bilety na koncerty | sprzedaż biletów na koncerty | koncerty 2011






Jeśli chodzi o norweską scenę muzyczną, to zespół Beady Belle nie ma sobie równych. Bez wątpienia Beate S. Lech jest moją ulubioną norweską wokalistką. Jej kompozycje w cudowny sposób oscylują pomiędzy jazzem, acid-jazzem, folkiem. Nie ma nic przyjemniejszego dla ucha!
Zdecydowanie moim ulubionym artystą norweskim jest właśnie ten, który wystąpi – Nils Petter Molvaer. Zacząłem troche od ońca odkrywać jego twórczość, gdyż pierwszym odkryciem było odkrycie genialnej płyty Recoloured. Potem dopiero zaczęło się powolne odkrywanie nowych zakamarków muzycznej duszy Molvaer’a. W dalszym ciągu jednak remiksy z płyty Recoloured są numerem jeden w moim rankingu.
Nils Petter Molvær i Eivind Aarset, ciężko mi rozdzielić tych dwóch muzyków. Nagrywają i koncertują razem. Wszystkie płyty jednego czy drugiego pana lub ta wspólnym szyldem, są godne polecenia. Ale jeśli miałbym wyróżnić jedną, to wskazałbym na “Khmer”, od niej zaczęła się przygoda Molværa z Nu Jazzem i moja również. Pamiętam, jakie kolosalne wrażenie wywarła na mnie ta płyta, nigdy wcześniej nie słyszałem nic podobnego, muzyczny kolaż jaki Molvær zaserwował na tym albumie, był dla mnie strzałem w dziesiątkę.
Jesli chodzi o muzyka to z pewnością Edward Grieg – takie nieżyjący juz od bardzo dawna kompozytor norweski, którego muzyka była silnie związana z literaturą (to on zilustrował muzycznie “Peer Gynta” Ibsena, z pewnością każdy zna Taniec Anitry czy Pieśń Solwejgi tylko nie kojarzy). Uwilebiam go za muzyczny niepokój, nastrojowość, rozbudowanie utworów, ktore z uwagi na to mogłyby sie wydawac skomplikowane w odbirze ale były/są bardzo przystępne. A z zespołów to uwilebiam Jaga Jazzist – grają fuzje jazzu, rocka, popu i elektroniki i co najważniejsze robią to na dęciakach (tuba, puzon, klarnet, saksofon i inne po prostu rozwalają). Gdy pojawiają sie w 9-osobowym skladzie na scenei to tak jakbysmy mieli do czynienia z wielką orkiestrą symfoniczną. I ten odrealniony norweski klimacik… miodnie!
Nils Petter Molvaer znakomita muzyka saksofon i elektronika wszystko super ale ostatnio byłem na OFF Fest w Katowicach i to co usłyszałem w ostatnim dniu festivalu o godzinie 2 w nocy juz na sam finał zagrał zespół z NOR oczywiście (jak w temacie) pod nazwą SHINING ..ta muzyka normalnie mnie zabiła chodź że nigdy nie słuchałem cięzkich riffów to to było coś niesamowitego . żaden tam hevy matal czy cos w tym stylu tylko naprawde znakomici muzycy i z głową bo łamać rytmikę rytmicznie że tak powiem to mało kto potrafi,do tego saksofon i przesterowany wokal , klawisze i pady …i na koniec koncertu kower zespołu KING CRIMSON 21 Century Shizoid MAN wtedy juz z wrażenia naprawde dechy parkietu zaczęły się uginać…bez zastanowienia powiem że najlepszym norweskim i może i wogóle na świecie zespołem który potrafi łączyć metal,jazz,alternatywe ,elektronike to SHINING …POLECAM TYLKO NA ŻYWO …
Najlesza kapela norweska to Flunk. W skład Flunk wchodzą cztery osoby – wokalista, producent i programista Ulf Nygaard, grający na gitarze i basie Jo Bakke, który w latach ‘90 tworzył projekt the Happy Campers , perkusista Erik Ruud, oraz ’serce’ zespołu – Anja Oyen Vister, wokalistka o głosie do złudzenia przypominającym momentami Bjork. Wiosną 2002 wydali album długogrający. “For Sleepyheads Only” ukazał się w kwietniu. Melancholijna, trip-hopowa muzyka przyprawiona oryginalnym głosem wokalistki spotkała się z ciepłym przyjęciem nie tylko w Norwegii. Zespół nagrał specjalną sesję dla londyńskiego radia BBC. Drugi krążek Flunk – “Morning Star” jest mniej elektroniczny, bardziej gitarowy, choć wciąż tak samo melancholijny i piękny.
Datarock
“Nordvegen czyli droga na północ”
Norwegia jest najmniej, po Islandii, zaludnionym krajem europejskim. Natomiast stężenie talentów na metr kwadratowy tego kraju przechodzi najśmielsze oczekiwania. Nie jestem się w stanie skupić na jednym artyście norweskim, bo tak jak piękny jest ten kraj tak norweska muzyka oferuje prawdziwe bogactwo dźwięków.
Można by zacząć od królowej awangardy Maji Ratkje, przejść przez elektroniczne pejzaże duetu Royksopp, skupić się na trąbieniu Nilsa Pettera Molvaera, poskakać przy Jaga Jazzist, a zakończyć gdzieś w mroku wraz z Dimmu Borgir.
Ja za to pójdę innym nurtem, zauroczona subtelnym głosem Erlenda Oye, uśmiechem Eirika Glambek Boe, powiem, że mój ulubiony norweski muzyk ma 4 ręce, 4 nogi, dwie głowy, dwa głosy, dwie gitary, masę przewspaniałych kompozycji i niesamowitą serdeczność.
Tak, zdecydowanie, mój ulubiony norweski muzyk nazywa się “Kings of convenience”.
Ale już się z chłopakami spotkałam.
Za to marzę o tym by usłyszeć choć jedną kompozycję z płyty “Khmer” Nilsa Pettera Molvaera, gdyż nic tak nie koi zmysłów jesienią jak dźwięk trąbki.
Nils Petter Molvær oraz Bugge Wesseltoft. Nie mam pojęcia skąd w krajach skandynawskich bierze się aż tyle niezwykłych talentów. Gdy na całym świecie panuje tendencja do powielania schematów, tam (a tyczy się to szczególnie Norwegii) narodziły się zupełnie nowe pomysły, dające w pełni odetchnąć od całej współczesnej muzyki, w której zupełnie się nie odnajduję.
Szczególnie wiele radości daje mi p. Molvaer. Sam gram na trąbce, naturalnie darzę ją więc szczególną sympatią. Obiektywnie potrafię również ocenić warsztat tego muzyka i zestawić swoje odczucia z ogólną oceną i głosami na jego temat. Często słyszałem jakoby, niczym Miles Davis pod koniec swojej działalności, maskował on brak umiejętności technicznych i słabe brzmienie efektami studyjnymi i współczesną techniką. Przyznaję, że z początku myślałem nawet podobnie. Teraz wiem jednak, że jest to muzyk o niezwykłym talencie, który odświeżył podejście do trąbki w jazzie w ostatnich latach. Jego specyficzne brzmienie, przywołujące mi na myśl jedynie zimne pustynie śnieżne i fiordy Norwegii, sprawia mi nieopisywalną radość i wywołuje niesamowite emocje, rzekłbym wręcz fizyczną euforię. Nie opiszę słowami tego, jaką miłością darzę jego muzykę.
W dodatku muzyk wciąż się rozwija. Od płyty Khmer przeszedł on tak wiele niepozornych zmian. W temacie muzyki współczesnej jest on zdecydowanie moim faworytem. Mam nadzieję usłyszeć go w najbliższym czasie na żywo. Pozdrawiam wszystkich fanów trąbki i zimnej muzyki północy
Mój ulubiony zespół norweski to: A-ha :)
Jan Garbarek. WYMIATA na saksofonie!!! polecam :D
Mari Boine- Polecam
Røyksopp to wg mnie najciekawszy brzmieniowo, elektroniczny z nutka oniryzmu zespol norweski. Ich dzwiek, ktory pare razy mnie juz porazil zostanie na dlugo w mojej pamieci. Zycze sobie samych takich brzmin w mojej glowie, dziek, ktorym radosc uwalniajaca sie przez umysl plynie…pedzi nieskrepowana daleko w przestrzen!!!:) polecam wszystkim fanom elektronicznych dzwiekow!
tune on!!!
Obecnie norweski pop, rock, hip-hop, R&B i muzyka elektroniczna cieszą się ogromną popularnością. Moim ulubionym zespołem jest Kaizers Orchestra – norweski zespół rockowy istniejący od 10 lat na rynku muzycznym. Muzyka Kaizers Orchestra to połączenie energetycznego rocka z elementami wschodnioeuropejskiego folku. Mieszankę tę określa się też czasem mianem cygańskiego rocka lub ompa rocka. Teksty pisane są po norwesku, w dialekcie Bryne, i opowiadają mroczne historie związane z mafią, rosyjską ruletką, ruchem oporu, ofiarami wojennymi, żeglarzami i szpitalami psychiatrycznymi. Swoisty świat piosenek Kaizers Orchestra współtworzą także liczne tajemnicze postaci, przewijające się w utworach, m.in. Mr. Kaizer, na którego cześć zespół przyjął swoją nazwę.Zespół w swojej twórczości w znakomity sposób łączy stylistykę klasycznego rocka z bałkańskim folkiem, jazzem i muzyką etniczną. Ponadto, muzycy czerpią inspiracje z muzyki Romów – nie bez powodu ich dokonania określa się jako ompa rock, czyli rock cygański.Uwielbiam ich za ich niepowtarzalną twórczość!
Kings of convinience – soft, spinning golden guitar genius.
Witam
Oczywiście najlepszym muzykiem w moim odczuciu jest Nils Petter Molvær. Ten styl, który wpada w ucho i na długo pozostaje w muzycznej pamieci. Dodatkowo to niesamowite brzmienie, które powoduje, że muzyka nabiera innego wyzszego wymiaru. Polecam i zachecam do słuchania jego utworów.
pozdrawiam
Witek
Napiszę tylko !!!Biosphere!!!
Dla mnie największym ambasadorem muzyki norweskiej jest Jan Garbarek.
Jan Garbarek. Jednak.
Zapomniałem o innym, chyba równorzędnym artyście i pozwolę sobie go wymienić – Terje Rypdal. Kolaborował zresztą z wymienionym wcześniej Janem.
Erlend Øye z Kings of Convenience!
Röyksopp.
Jan Garbarek
moim ulubionym norweskim artysta jest Alexander Rybak. Swietne połączenie folku z popem i do tego boski dźwięk skrzypiec. Poprostu rewelacja!
Karpe Diem :)
!!!Biosphere!!!
Byłam miesiąc temu w Oslo i stałam pod domem Garbarka, nie odważyłam się zastukać do drzwi :(
GARBAREK, JAN GARBAREK
Alxander Rybak
Jan Garbarek oczywiście ;)
Oczywiście Röyksopp!
Nie ma dnia ani nocy kiedy w moich uszach nie zabrzmi najlepsza grupa norweska Røyksopp!!! dusza tanczy i spiewa-ubustwiam ich!~!!! Ile bym dala, zeby pojawili sie na tym festiwalu aj aj aj :D
ubostwiam mialo byc :) ups
rzecz jasna Röyksopp :).
Nils Petter Molvær i jego różniaste projekty. Jestem pod wrażeniem faktu, że będzie można go zobaczyć na żywo!
Alexander Rybak best one
Zdecydowanie Apoptygma Berzerk. Ta norweska grupa tworząca niezwykłą mieszankę syntetycznego popu i elektroniki stanowi jeden z ciekawszych projektów na europejskim rynku muzycznym. W ich wykonaniu przebój “Cambodia” zabłysnął pełnym blaskiem
Zdecydowanie Holy Toy.
Ich muzyka jest bardzo surowa, ponura i dołująca tak jak okres w jakim powstawała.Momentami brzmi podobnie do Joy Division co w 100% trafia w mój gust muzyczny…
Dodatkowym walorem jest wokal Polaka Andrzeja Dziubka.
Secret Garden, za nazwę i klimat, chociaż właściwie to duet irlandzko-norweski.
Zdecydowanie Erlend Oye (Kings of Convenience, The Whitest Boy Alive a także solo) – człowiek, który przy swoim dwumetrowym wzroście wygląda jak tyczka (taki chudy), nosi okulary jak mój dziadek, do tego jest niezwykle przyjazny i sympatyczny, więc jak go nie lubić? A do tego walory muzyczne. Nie trzeba lubić muzyki, którą tworzy, wiadomo, ale niedocenianie jej to byłby wielki błąd!
Moim ulubionym zespołem norweskim jest De press. Nie ma od nich lepszych! Kocham ich muzykę, mają świetne brzmienie.
Niezaprzeczalną ikoną norweskiego jazzu jest Jan Garbarek.
Nie mniej jednak nie przechodzę obojętnie obok Nilsa Pettera Molværa i np.Hamady…
W przypadku alternatywnych brzmień: Kaizers Orchestra z mega ciekawym męskim wokalem :-)
Röyksopp gora!!! cuda wyprawiaja na scenie muzycznej.
Madrugada daje tez rade :P
Moim niekwestionowanym norweskim artystą-ulubieńcem jest właśnie Nils Petter Molvaer.
Jest jednym z nielicznym muzyków, którzy naprawdę mają pomysł na jazz i nie powielają amerykańskich jazzowych schematów, ale dodają do nich szczyptę nordyckiego(europejskiego), trochę majestatycznego, a czasami wręcz strasznego i mrocznego charakteru. I wychodzi mu to wprost niesamowicie, bo kolaż, który powstaje z połączenia jakichś złowieszczych dźwięków otoczenia i mocnych bitów, równolegle z pisakami gitary i głosem trąbki, która potrafi być liryczna i gorączkowa, czasami spokojna i smutna, a niekiedy rażąco drżąca i wrzeszcząca, jest balsamem dla mego ucha.
Sam Nils, człowiek-orkiestra parający się grą na trąbce, gitarze, perkusji, gitarze basowej, perkusji bawi się nowoczesną elektroniką, nie boi się mieszać stylów i gra odważnie, ma brzmienie, które zapada w pamięć i to odróżnia go od innych.
Pozdrawiam
Moi ulubionym norweskim piosenkarzem jest Alexander Rybak. Podczas Eurowizji w 2006 roku 16 października który odbył się w Moskwie,zauroczył mnie swoją piosenką “Fairytale”. Mam wielką nadzieję że dostane bilet na koncert Nordland Art Festival.
Komentuj!
Najczęściej czytane:
kto na opener 2011 koncerty 2011Najnowsze koncerty:
Najnowsze spektakle:
Najnowsze opery:
Najnowsze musicale:
Najnowsze przedstawienia baletowe: