Home » wywiady

Wywiad z Adamem Nowakiem z zespołu “Raz Dwa Trzy”

4 komentarzy | | | | DOŁĄCZ NA FACEBOOKU!

Z gitarzystą, wokalistą, autorem tekstów, liderem zespołu Raz, Dwa, Trzy – Adamem Nowakiem rozmawiała Beata Zuzanna Borawska.

Beata Zuzanna Borawska: Dzisiejszy koncert odbył sie w kościele, czesto gracie w takich miejscach?

Adam Nowak: Nie gramy często w kościołach, ale raz na jakiś czas to się zdarza. Są to każdorazowo zdarzenia bardzo odbiegające od regularnego koncertu.

Co masz na myśli? Chodzi o repertuar?

Na dzisiejszy koncert wszystko zostało specjalnie dobrane. Repertuar również nie jest przypadkowy. Nie zagraliśmy “Talerzyka” oraz żadnej innej obcej piosenki, oprócz “Swoją drogą”. Staraliśmy się dobrać repertuar w taki sposób, żeby nie było jednoznaczne, że człowiek wierzący kojarzy się z człowiekiem silnym, otwartym na innych ludzi i z człowiekiem, który jest spełniony.   W wieku 47 lat mam podejrzenie, że wiara w Boga nakłada na każdego z nas obowiązek autorefleksji.  Ma ona powodować nieustające poszukiwanie, gotowość i namysł. Bez tego zostaniemy z naszym samozadowoleniem, że tak pięknie wierzymy w Boga, a nie ma to nic wspólnego z tym, co powinno się wydarzyć we wnętrzu człowieka. Sprawi nam tylko fałszywą przyjemność.

Ludzie uważają Ciebie za filozofa i poetę. Zgadzasz się z tym?

Różnie mnie nazywają. Ja jestem z zawodu technikiem żywienia zbiorowego, ale od dwudziestu lat wykonuję zawód piosenkarza i muzyka. Na tematy, które zmuszają mnie do myślenia i mnie interesują, staram się pisać językiem dość prostym i zrozumiałym. Zarówno wierzący, jak i niewierzący mają wątpliwości, więc nie ma znaczenia czy mnie słucha wierzący, czy niewierzący. Bardziej jednak interesuje mnie ktoś, kto ma kłopot z wiarą, niż ten taki wierzący zadowolony z siebie. Nie jest łatwo przestrzegać Dekalogu, bo nie można uniknąć grzechu. Bardzo często zmagam się z pytaniem, w jaki sposób odnowić sumienie i pozostawić po sobie dobry ślad, grzesząc. Jest to bardzo trudne, bo jesteśmy zmuszeni i skazani na grzech.

Jako ojciec zmagasz się też z pytaniami swoich dzieci, czy też masz kłopot z odpowiedziami na nie?

Najczęściej mają do mnie pretensje i pytają mnie, dlaczego nie ma mnie w domu. Niestety bycie muzykiem jest trudne do zniesienia przez rodzinę. Większość z tych dziecięcych pytań bardzo mnie zmuszała do myślenia. Pytań było mnóstwo, nie wszystkie nawet pamiętam. Zawsze starałem się odpowiedzieć na nie najuczciwiej jak można, nie owijając w bawełnę, a jednocześnie przystosować język odpowiedzi do poziomu dziecka, aby mogło wszystko pojąć i poruszyć swoją wyobraźnię. To jest bardzo trudne.

Sprawdź też: Koncert Raz Dwa Trzy, Warszawa, Teatr Bajka, 04.04.2011

Czy przypominasz sobie jakieś pytanie Twojego dziecka, na które nie znałes odpowiedzi?

Pamiętam, jak pytały mnie “dlaczego żyjemy? Jak to się dzieje, że powstaje życie?”. Nie znałem dokładnej odpowiedzi na te pytania, ale starałem się jakoś odpowiedzieć zgodnie z własnym wyczuciem, szanując przy tym wyobraźnię dziecka, która jest dla mnie bardzo ważna.

Wielokrotnie mówiłeś o przełomie dla zespołu po spotkaniu z Wojciechem Waglewskim. Na czym polegał ten przełom?

To są bardzo dawne czasy, z tego co pamiętam to 1993 lub 1994 rok. Wojtek był producentem naszej płyty “Cztery”. Trzeba zacząć od tego, że Wojtka zawsze szanowaliśmy i szanujemy nadal jako muzyka. Jest to człowiek, który ma niezwykły talent do budowania dźwiękiem wyobraźni słuchacza, zagrał wiele dobrych i tajemniczych dźwięków. To on pomógł nam zrozumieć, że wszystko jest dźwiękiem, że trzeba być przede wszystkim odważnym, i nie należy się ograniczać. Sam talent jest fajny, ale nie wystarczy, trzeba dużo pracować. Jednak takim “przełomem” było to, że produkując płytę “Cztery” pomógł odnaleźć w nas samych wiarę, że potrafimy i możemy grać fajną, dobrą muzykę poszukując dalej sami.

Rozumiem, że wcześniej wątpiliście w swoje umiejętności i talent?!

W każdym życiorysie wykonawcy jest czas, że kogoś naśladuje. To jest nieuniknione, bo każdy, jeśli ma odrobinę pokory, będzie miał swojego mistrza. Te zauroczenia są bardzo ważne i potrzebne, ale służą przede wszystkim temu, żeby odnaleźć i opowiedzieć własną opowieść. Opowiadać to, czemu służy naśladownictwo mistrza. Do tego właśnie służą spotkania z różnymi ludźmi, żeby to sobie wszystko uświadomić.

A kto był Twoim mistrzem?

Moim mistrzem był Wojtek Waglewski, jak już wspomniałem jest on świetnym gitarzystą. Ja byłem samoukiem gitary klasycznej i był taki klasyczny, wenezuelski gitarzysta Alirio Diaz, którego bardzo lubiłem. Jeśli chodzi o mistrzów – piosenkarzy to tradycyjnie: Bob Dylan, Włodzimierz Wysocki, Żanna Biczewska, Edith Piaf… Myślę, że udało mi się nie naśladować żadnego z nich.

Mówisz o prawdzie, dotykasz trudnych i głębokich zagadnień. Jak udaje Ci się łączyć tekst, muzykę oraz świat showbiznesu, który jest raczej płytki i powierzchowny?

Ważność tesktu nie powinna przeszkadzać muzyce. Dobrze skonstruowana piosenka powinna nie narzucać wszystkiego tekstem. Elementy takie, jak tekst, muzyka, aranżacja i jeszcze kilka tajemnych składników powinno się dobierać tak, żeby nic nie było najważniejsze.  Jak piosenka będzie brzmiała na scenie i o czym będzie opowiadała to już tylko zależy od nas… a może się wydaje, że od nas?! Bardzo lubię słuchać śpiewającego wokalistę, który wie o czym śpiewa, który jest komunikatywny i nie jest egzaltowany treścią piosenki. Wręcz obowiązkiem wykonawcy jest nie popadanie w egzaltację. Jest to kilka wskazówek, dzięki którym człowiek wie, czego ma już nie robić. Jeśli to się udaje, tak jak dziś na koncercie, to nawet zapowiedź utworu nie będzie wyłącznie sztywnym komentarzem. Wymyśliłem i narzuciłem sobie przed laty taki wymóg, że nie będe powtarzał zapowiedzi piosenek. Czasami jest to nieporadne, bo wcześniej sobie tego nie przygotowuję, ale zmusiło mnie to do myślenia i mówienia tego, co jest dla mnie ważne w danej chwili.

A jak się komponuje z tym co powiedziałeś showbiznes?

Ja nie wiem, bo my nie jesteśmy w showbiznesie, my jesteśmy obok. Chyba, że bycie w showbiznesie oznacza: bycie w pewnym środowisku, otrzymywanie nagród itd. To są raczej miłe gesty, jak ludzie głosują na liście przebojów na piosenkę, która jest trudniejsza od innych, jak ktoś zwraca na nas uwagę i daje nam nagrodę. Te gesty doceniają naszą pracę, ale za to się tylko dziękuje, chyba, że nagrodę się dostaje z jakiś niegodnych rąk, wtedy się jej nie przyjmuje i tyle. Wszystkie te nagrody, które dostaliśmy, a było ich sporo, stoją na półkach i dziś nikt już o nich nie pamięta. Bardzo szybko mija przyjemna chwila po przyjęciu nagrody, bo życie już dalej pcha do czegoś innego. Z tego powodu też nie prowadzimy na swojej stronie portfolio, żeby się tym nie chwalić, bo to miało znaczenie tylko w danym momecie, a życie przecież cały czas idzie dalej.

A propos portfolio, Twój ojciec kiedyś gromadził z prasy wycinki na Twój temat.

To prawda, założył taką specjalną teczkę, chciał mi ją przekazać, ale ja jej nie przyjąłem, bo nie zbieram żadnych pamiątek. Myślę, że  to gdzieś leży w domu rodzinnym, ale ja się tym nie zajmuję.

Czy komentował Twoje wypowiedzi dla prasy?

W niektórych przypadkach mówił, że gdzieś powiedziałem coś nie tak. Był bardzo czujnym obserwatorem mojego życia artystycznego. Bardzo sobie to ceniłem, bo wiedziałem, że był jak każdy normalny rodzic dumny z osiągnięć swojego dziecka. Myślę, że to bardzo przyjemne dla rodzica jak czyta, że jego dziecko robi coś, co jest ważne dla innych ludzi. Kiedy widzę, jak jeden z moich synów gra na perkusji w taki sposób, który mi się podoba, to też jestem z niego najnormalniej w świecie dumny.

Chciałbyś, żeby Twoje dzieci podążyły Twoim śladem i zostali muzykami?

Ja jestem trudnym ojcem, bo ja nie mam planów dla moich dzieci. Cały czas próbuję im wytłumaczyć, że najwazniejszym jest to, aby wiedząc o opiece Pana Boga zdawały sobie sprawę z tego, że to, co będą robiły w życiu, muszą zawdzięczać swoim rękom. Muszą jeszcze pamiętać, aby być uczciwymi, mogą przy tym być artystami, brukarzami, drukarzami, nie mam pojęcia kim.

Dziękuję.

Dziękuję.

Powiadom:
  • Wykop
koncerty
Powiadomienie o nowych koncertach Dodając email akceptujesz regulamin.
Wygraj bilety na festiwale i płyty. Wprowadź email.

E-mail:

19 grudnia 2010

Autor: Beata Zuzanna Borawska Profil na G+

Beata Zuzanna Borawska jest niezależnym dziennikarzem muzycznym związanym z Polskim Radiem Szczecin, Szczecin.fm, Iconą, Lifestyl'em, Rytmami Zdrowia, gdzie recenzuje szeroko pojętą sztukę oraz przeprowadza wywiady z najciekawszymi muzykami. Jako wykształcony muzyk w wolnych chwilach gościnnie występuje w wielu projektach muzycznych.

Serwis Klub.FM informuje o koncertach i wydarzeniach. Jest jedynie partnerem informacyjnym dystrybutorów biletów Eventim, Ebilet, Biletin, Bilety.fm, alebilet i TicketOnline. Nie odpowiadamy za opóźnienia w dostarczeniu biletów, ich braki lub problemy z płatnościami. Zażalenia, roszczenia i reklamacje prosimy zgłaszać do stron od których kupione zostały bilety. Komentarze z propozycjami sprzedaży lub kupna czy wymiany biletów są usuwane automatycznie.
koncerty bilety | bileteria | empik bilety na koncerty | sprzedaż biletów na koncerty | koncerty 2011

Komentarzy 4 »

Komentuj!

Dodaj komentarz poniżej, lub trackback ze swojej strony. Subskrybuj komentarze via RSS.

Be nice. Keep it clean. Stay on topic. No spam.

Możesz korzystać z tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

This is a Gravatar-enabled weblog. To get your own globally-recognized-avatar, please register at Gravatar.