Jarocin Festival, 15 – 17 lipca 2011, Jarocin, bilety na festiwal już dostępne!
Data
Zagra
Ceny biletów
15.07.2011 20:00
od 79 do 130 zł
- wiele możliwości płatności za bilety
- Karta kredytowa, Zwykły przelew, Płatności Dotpay
- bezpieczne zakupy
- certyfikat Thawte
- szyfrowanie prywatnych danych
- wiele możliwości odbioru biletów (odbiór w punkcie, wysyłka pocztą, wysyłka kurierem, druk e-biletu)
- Bilety na koncerty Ticketpro
Bilety na lipcowy festiwal w Jarocinie są już dostępne w internetowej sprzedaży biletów na koncerty klub.fm.
Jarocin Festiwal 2011
Agencja Go Ahead informuje, że podczas tegorocznego Festiwalu w Jarocinie (15-17 lipca) zagrają The Subways, Happysad (specjalny koncert z gośćmi z okazji dziesięciolecia zespołu), R.U.T.A. oraz Piotr Rogucki. W Jarocinie wystąpią także laureaci nagrody publiczności ubiegłorocznego konkursu młodych zespołów: grupa Grin Piss. Bilety oraz karnety na Festiwal do nabycia na klub.fm.
Grupa Bad Religion istnieje od 1980 roku. W 1981 r. grupa wydała swoje debiutanckie EP “Bad Religion” w wytwórni Epitaph Records (założonej przez Bretta Gurewitza, gitarzystę formacji). Rok później światło dzienne ujrzał ich pierwszy longplay “How Could Hell Be Any Worse?”, który przysporzył zespołowi wielu fanów i sprzedał się w 30 tys. egz. W czasie jego nagrywania Jay Ziskrout opuścił zespół i został zastąpiony przez Pete’a Finestone’a. Rok później grupa odeszła całkowicie od punkowego brzmienia i wydała “Into the Unknown”, album w dużym stopniu bazujący na brzmieniu syntezatorów. To wydanie było całkowitym zaskoczeniem i rozczarowaniem dla fanów, co skutkowało w bardzo słabej sprzedaży (w ostatnich latach zainteresowanie tą płytą wzrosło: album, którego wydano jedynie 10 000 sztuk, osiąga na niektórych aukcjach internetowych cenę ponad 100 dolarów). W 1984 zespół wydał nowe EP – “Back to the “na której gitarzystą był Greg Hetson (grał wcześniej solówkę w utworze “Part III” na “How Could Hell Be Any Worse?”) z Circle Jerks.
Bad Religion reaktywowali się w 1987, odtąd z dwoma gitarzystami: Gurewitzem i Hetsonem i wydali kolejny album – “Suffer”. Następne płyty, “No Control” (1989), “Against the Grain” (1990), który przekroczył nakład 100 tys. egz. tylko zwiększyły popularność grupy. Przed sesja nagraniową do albumu “Generator” w 1992 zespół opuścił perkusista Pete Finestone,którego zastąpił Bobby Schayer.W 1993 po nagraniu kolejnego LP “Recipe for Hate” Epitaph odsprzedał prawa do albumu większej wytwórni Atlantic Records, gdzie odtąd miały się ukazywać wszystkie płyty Bad Religion aż do 2000 roku. Wydanie “Stranger Than Fiction” w 1994 przyniosło zespołowi największy sukces komercyjny, jednak wkrótce po tym opuścił go gitarzysta Brett Gurewitz. Oficjalnym powodem odejścia był nadmiar obowiązków spowodowany prowadzeniem wytwórni Epitaph.
Nowym gitarzystą Bad Religion został Brian Baker, znany z takich zespołów jak Minor Threat czy Dag Nasty. Ponieważ Graffin i Gurewitz dotąd dzielili obowiazki pisania utworów, teraz ten ciężar spadł całkowicie na Grega. Brian Baker znacznie wzbogacił brzmienie grupy, która tworzyła już nie tylko proste, punkowe piosenki, co pokazały albumy “The Gray Race” (1996), oraz “No Substance” (1998) promowany singlem “Raise Your Voice” z udziałem Campino – lidera kultowej niemieckiej grupy Die Toten Hosen. W 2001 roku zespół odszedł z Atlantic Records. Niedługo po tym, z powodu poważnych kontuzji ramion, z zespołu musiał odejść perkusista Schayer. Zastąpił go Brooks Wackerman, który grał wcześniej w Suicidal Tendencies. Do Bad Religion wrócił również Brett Gurewitz, a grupa do Epitaph Records. Wydany w 2002 “The Process of Belief” jest uważany przez fanów za powrót do dawnego stylu, sprzed przejścia do wytwórni Atlantic. W 2004 r. ukazał się album “The Empire Strikes First”, a w 2007 “New Maps of Hell”. Ostatnim krążkiem Amerykanów jest wydany w ubiegłym roku album “The Dissent Of Man”.
Myslovitz to bez wątpienia jedna z najważniejszych rockowych formacji w Polsce. W Jarocinie grupa Artura Rojka promować będzie nowy wyprodukowany przez Marcina Borsa album “Nieważne jak wysoko jestesmy…”., którego premiera odbedzie sie 31 maja. Płyta ukaze sie w dwóch formatach CD i LP. Premiera singla pt. “Ukryte” odbyła się 28 marca. Płyty Myslovitz takie jak “Z rozmyślań przy śniadaniu”, “Miłość w czasach popkultury” czy “Korova Milky Bar” uważane są za szczytowe osiągnięcia polskiego rocka ostatnich lat. Zespół kierowany przez Artura Rojka stworzył niezliczoną ilość przebojów, doskonale sprawdzających się podczas występów na żywo.
Zespół Moskwa powstał w 1983 roku w Łodzi, założony przez wokalistę i gitarzystę Pawła “Gumę” Gumolę (eks – TNT), basistę i wokalistę Piotra “Rogoza” Rogozińskiego (eks – Latające Żyrafy) i perkusistę Tomka “Pałkera” Gronia (eks – Logos, Rezerwowa Armia Pracy, Parlament). Od samego początku szczególnie ważny był Guma – który stał się symbolem polskiej sceny niezależnej lat 80, przede wszystkim punkowej, ale nie tylko, co symbolizowały choćby jego nietypowe, bo długie blond włosy. Występ Moskwy w Jarocinie 1984 roku odbił się szerokim echem, potwierdzeniem pozycji kapeli były koncerty na Rock Arenie w Poznaniu (1985) oraz ponownie w Jarocinie (1986). Debiut Moskwy ukazał się w 1988 roku, mimo że nagrany został dwa lata wcześniej. Kolejny album “Życie Niezwykłe” ukazał się w 1990 roku, był świadectwem bardziej heavymetalowego okresu w działalności zespołu. W połowie 1991 roku Moskwa zawiesiła działalność. Wznowiła ją w 2001, koncertując odtąd z przerwami. Występ na tegorocznym Festiwalu będzie koncertem specjalnym, wraz z Gumą pojawią się na scenie specjalni goście, ważne postaci polskiego rocka.
Olaf Deriglasoff to muzyk, kompozytor, autor tekstów oraz producent muzyczny. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął na początku lat osiemdziesiątych zakładając zespół o nazwie „Dzieci Kpt. Klossa”. Po jego rozpadzie przeniósł się do Berlina, gdzie grał w wielu formacjach.W 1994 roku wrócił do kraju, by przyłączyć się do zespołu Apteka. Dwa lata później sprzymierzył swoje siły z Maćkiem Maleńczukiem, czego owocem była współpraca przy projektach Homo Twist oraz Pudelsi. Pod koniec lat 90 wspólnie z Tymonem Tymańskim wziął udział przy komponowaniu i tworzeniu płyty zespołu Kury pt. „Polowirus”. Kolejnym etapem w życiu Olafa był projekt o nazwie Yugoton. W 2001 roku zaczął współpracę z zespołem Kazik Na Żywo. Obecnie Olaf gra w zespole Deriglasoff, którego jest założycielem, producentem oraz kompozytorem utworów. Grupa Deriglasoff ma na koncie 2 płyty – „Produkt” oraz „Noże”. Aktualny skład zespołu tworzą Olaf Deriglasoff, Andrzej Niski, Robert „Misiek” Szymański, Wojtek „Puzon” Kuzyk i Andrzej „Szaja” Szajewski.
Acid Drinkers to legendarna wielkopolska metalowa formacja, która wydała niedawno album “Fishdick zwei”, świetnie przyjętą kontynuację płyty “Fishdick”. Podobnie jak pierwsza część także “Dwójka” zawiera doskonałe covery piosenek pochodzących z najróżniejszych muzycznych bajek. Krążek promował singiel “Love Shack”, przeróbka hitu B-52’s, w którym gościnnie zaśpiewała Ania Brachaczek. Na płycie udziela się także Czesław Mozil.
Grupa The Subways była gwiazdą Festiwalu w Jarocinie w 2008 roku – niezwykle entuzjastycznie przyjęty koncert Subways przez wielu został uznany za najważniejszy moment Festiwalu! The Subways to brytyjskie trio powszechnie uznawane przez branżowe media za nadzieję młodej gitarowej sceny indie. Mają na swoim koncie dwa krążki, wydany w 2005 album “Young For Eternity” oraz płytę “All Or Nothing” z 2008 roku. Oba wydawnictwa spotkały się ze znakomitym przyjęciem angielskiej prasy muzycznej. Dziennikarze podkreślali znakomity wokal lidera Billy’ego Lunna oraz przebojowość melodyjnych kawałków zawartych na obu płytach. Do największych przebojów grupy należą takie piosenki jak “Rock & Roll Queen”, “Oh Yeah” czy “Girls & Boys”. W roku 2009 towarzyszyli na scenie grupie AC/DC podczas wielkiego koncertu na stadionie Wembley. W tym roku, jeszcze przed Festiwalem w Jarocinie, ukaże się trzeci, bardzo wyczekiwany album grupy.
Happysad to jeden z najważniejszych zespołów na polskiej rockowej scenie. Formacja została założona w 2001 roku grupa ze Skarżyska-Kamiennej. Muzyka Happysad to regresywny rock dopełniony charakterystycznymi tekstami. W październiku 2009 ukazał się czwarty krążek grupy zatytułowany “Mów Mi Dobrze”. Został on wydany przez wytwórnię płytową Mystic Production i znalazło się na nim 12 utworów. Realizatorem dźwięku i producentem płyty jest Leszek Kamiński. Koncert w Jarocinie będzie specjalnym występem urodzinowym, który uświetnią wyjątkowi goście zaproszeni przez Happysad.
Projekt R.U.T.A. powstał z inicjatywy Maćka Szajkowskiego – założyciela i muzyka Kapeli ze Wsi Warszawa. Opiera się na archaicznych tekstach piosenek buntu chłopów przeciw feudalnemu systemowi wyzysku. Do ich wykonania zaproszona została czołówka wokalistów polskiego zaangażowanego rocka: Paweł “Guma” Gumola (Moskwa), Robert “Robal” Matera (Dezerter), Nika (Post Regiment) oraz Hubert “Spięty” Dobaczewski (Lao Che). Muzyka wykonywana jest na instrumentach akustycznych: lirze korbowej, fidelach płockich, suce biłgorajskiej, sazach, tradycyjnych barabanach, bębnach obręczowych, kontrabasie i pile przez plejadę osobistości muzyki folk. R.U.T.A. – Ruch Utopii, Transcendencji, Anarchii / Reakcyjna Unia Terrorystyczno Artystowska. Radykalny klan muzyczny. Heretycka koalicja banitów, renegatów, kulturowych infamisów. Krzyk buntu z czeluści świata feudalnego, który przeminął, zmienił oblicze, ale się nie skończył. Sprzeciw wobec kasty panów i społeczeństwa niewolników.
Piotr Rogucki – wokalista tekściarz i frontman łódzkiego zespołu rockowego Coma, aktor, studiował w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, wyróżnienie na festiwalu szkół teatralnych w Łodzi 2006 za rolę „Błazen” w spektaklu dyplomowym „Wieczór Trzech Króli” w reżyserii Jerzego Stuhra. Karierę sceniczną rozpoczął, śpiewając piosenki swojego autorstwa na przeglądach i festiwalach. Wygrał Oranżerię (2000), Wrzosowisko (2000), Piostur (2002) oraz Spotkania Zamkowe w Olsztynie (2004). W 2001 roku zdobył II nagrodę na 37. Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie.W 2004 roku wraz z zespołem Coma otrzymał Grand Prix, nagrodę im. Agnieszki Osieckiej i wyróżnienie dziennikarzy na 25. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu za interpretację piosenki “Underground” Toma Waitsa i “100 tysięcy jednakowych miast” własnego autorstwa. Jest też laureatem Toruńskiej nagrody im. G. Ciechowskiego.Wraz z zespołem Coma otrzymał w 2007 nagrodę “Złotego Bączka” na XIII Przystanku Woodstock, uhonorowany wraz z zespołem trzema Fryderykami za najlepszy album rockowy 2004, 2006, 2008 i kolejnym jako wokalista roku 2008. Z zespołem Coma wydał płyty „Pierwsze wyjście z mroku” w 2004, „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków” w 2006, „Hipertrofia” w 2008 oraz „Live”, „Excess”, „Symfonicznie” w 2010, autor słów i współautor muzyki. Występował w TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Grał w spektaklach “Zaryzykuj Wszystko”, “Giovanni” czy “2007:Macbeth” w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Zagrał w kilku filmach oraz serialach telewizyjnych. Autor solowego albumu pt „Loki – wizja dźwięku” premiera 21 marca 2011.
Bilety na festiwal w Jarocinie już dostępne w sprzedaży!
Serdecznie zapraszamy do Jarocina!

koncerty bilety | bileteria | empik bilety na koncerty | sprzedaż biletów na koncerty | koncerty 2011








W 2010 r . byłam na Jarocin Festiwal . Mieszkam niedaleko , ale byłam ciekawa jak jest w środku . Kupiłam karnet na caly festiwal . Było mega zajebiście, chciałabym w tym roku również się tam znaleźć , jest wielu wspanialłych artystów , ale nie uda mi się uzbierać kasy . ; /
Zachęcam wszystkich do zakupu biletów –> warto !
POLECAM . ; DD
Dla mnie festiwal w Jarocinie to przez wiele lat (do dnia dzisiejszego zresztą) obowiązkowy element wakacji u babci, która mieszka w Jarocinie pomiędzy dawnymi małą (amfiteatr) a dużą (stadion) sceną festiwalową… Taka “przelotówka” to świetne miejsce obserwacji zmieniającej się “mody festiwalowej”, zmiany technologicznej… A obejrzeć można było obrazki zarówno spod znaku “miłość, przyjaźń, muzyka” jak i naparzania się skinów z punkami deskami wyrwanymi z ławek w amfiteatrze… To obrazki maślanki w woreczkach i bułki w charakterze głównego posiłku, “pieszczochy” rekwirowane na głównej bramce kiedyś, a obecnie – całe mnóstwo dzieci i osób na wózkach czy o kulach…
Jarocin, to także – a może przede wszystkim – wspomnienia muzyczne… Dżem śpiewający “Dzień, w którym pękło niebo” i burza przechodząca akurat nad stadionem w trakcie trwania tego utworu, to publika siadająca gremialnie na początku koncertu na tyłkach i słuchająca w skupieniu występu Martyny Jakubowicz, to występy z jednej strony Edyty Bartosiewicz, a z drugiej KATa… Rozróby na festiwalu, w roku, w którym hymnem była “Krótka piosenka o… miłości” Mafii (z Piaskiem na wokalu)… Koncerty kończące się o świcie (tak, tak, drzewiej bywało, że Dżem kończył koncert ok. 6 rano). Pamiętam też Krzysztofa Ibisza prowadzącego jeden z koncertów (transmitowanych zreszta w TVP :) ) i Jurka Owsiaka, który w tym samym roku po raz pierwszy zbierał kasę na operacje dla chorych dzieciaków (wolontariusze zbierali po 5 tysięcy ówczesnych złotych – taki zielony banknot z wizerunkiem Chopina – do duzych czarnych worków na śmieci)…
Kiedy czasem zbiera mi się na takie “kombatanckie wspominki” mam wrażenie, że w obecnych czasach “to se ne vrati”… a szkoda. Bo czyż nie można zatęsknić za czasami, gdy w konkursach młodych kapel (na małej scenie!!!) zwyciężały takie kapele jak ANKH, Sweet Noise, Hey, Proletaryat, czy TSA…
Nie tylko raz można się zakochać, takie hasło mogę przypisać do wydarzenia które miało miejsce w dniach 16-18 lipca 2010r. Impreza niepowtarzalna bo jedyna w swym rodzaju ze względu na rocznice która miała miejsce tego lata, mianowicie mowa tu o 30leciu Jarocina, tak to już 30 lat jak ten festiwal jest z nami :] a tu musze się przyznać że to był mój pierwszy raz. To podekscytowanie które mi towarzyszyło wraz ze zjawieniem się na Jarocińskim peronie i marszem do celu podroży, było niesamowite, ciągle towarzyszyła mi myśl która nie dawała spokoju, brzmiała ona mniej więcej tak „to jest nierealne i nie dzieje się” ale po otrzymaniu karnetu, które były wydawane na dworcu zmieniła się na „no teraz wierzę, właśnie spełnia się moje marzenie”. Z taką myślą i karnetem na lewej ręce podążyłem dalej przed siebie i zawitałem na Jarociński rynek gdzie mogłem rzucić się w wir historii festiwalu a to wszystko dzięki klepsydrze czasu która tam czekała, pomysł i zrealizowanie świetne. Z tego punktu ruszyłem dalej do celu, którym była scena, po drodze musiałem zahaczyć o pole namiotowe tak jak większość osób biorących udział w tym wydarzeniu. Kolejka była zabójcza, słońce dopiekało nam niesamowicie, czas wlókł się nieznośnie do momentu aż zaczęły się koncerty. Wtedy zrobiło się trochę smutno, gdyż ze sceny dało się słyszeć zaczynające się koncerty m.in. HOLDEN AVENUE, tym razem nie dane było mi ich zobaczyć bo stanie w tej kolejce zajęło mi łącznie prawie 4h. W międzyczasie stałem się bohaterem ratując mdlejącą niebieskooką blondynkę, która wręcz wpadła w me ramiona. Rozbijanie namiotu na zeschniętym rżysku to tragedia, ale akcja z odkomarzaniem i rozbicie namiotu przy sławnym już misiu na palu to same plusy. Dla mnie osobiście koncerty zaczęły się od LAO CHE, jak zwykle trzymają klasę i pokazali ją wcześniej na Kortowiadzie jak i później na Woodstocku. Po nich musiałem złapać oddech, a czas szybko zleciał i nadeszła pora na HEY zespół który pierwszego dnia był dla mnie jedną z perełek. W tym roku był to już mój trzeci koncert tej grupy i każdy z nich wywarł na mnie pozytywne wrażenie i niezapomniane przeżycia, najpierw dane mi było ich usłyszeć na mojej Kortowiadzie, później Seven Festival w Węgorzewie no i tu w Jarocinie, fryzura Katarzyny Nosowskiej zachwycająca, a zarazem zdumiewająca chciałoby się rzec soo punk :] i tak pomimo jej kontaktu z publiką na który wielu narzeka ja znowu czułem się świetnie, mogę szczerze rzec że to był jej największy kontakt, dało się słyszeć kilka dłuższych zdań. Krótko mówiąc dali świetny koncert, przeplatając swoje najnowsze piosenki, muzyczną podróżą do przeszłości. Później SKA-P i tu wielkie WOW, SHOW i nie tylko. Ich koncert dla moich uszu to po prostu poezja, to co oni wyprawiali na scenie, te przebrania typu ksiądz w lateksie i goryl policjant, lub nagie części ciał ukazywane przez członków zespołu, to wydarzenie było dla mnie jak udział w mega teledysku. Pulpul i Pipi, dwaj wokaliści świetnie nakręcili publikę, moim zdaniem to oni okazali się gwiazdą wieczoru i z pewnością wielu zaskoczyli, wcześniej dało mi się słyszeć ich dwie piosenki teraz wiem ze warto przesłuchać wszystko. Później miał być Dezerter i spore pogo pod sceną, ale wcześniej wystąpił Masturbator. No mogę rzec że nazwa tego zespołu pozostanie mi długo w pamięci a z nią teksty które padały ze sceny, typu „Czy w Jarocinie jest piekło?” ogólnie rzec biorąc dla Masturbatora wszyscy byliśmy martwi i to było fajne! Bo po SKA-P każdy wyglądał jak zoombie. Zwieńczeniem tego pełnego wrażeń dnia ostatecznie było koncert DEZERTERA i to pogo o którym wcześniej wspomniałem a po którym tak dobrze mi się spało. A tutaj zgodzę się z waszym zdaniem, że „Jarociński festiwal był i jest czymś więcej niż pozostałe muzyczne imprezy odbywające się w naszym kraju” gdyż jest on mieszanką wielu pokoleń, a odczułem to właśnie podczas pogo gdy po mojej prawej stronie rytmu dotrzymywał mi starszy dziadek. Następny dzień był tak samo upalny jak poprzedni więc moje koncertowanie zaczęło się od końcówki występu zespołu Hurt, znów ich minąłem jak na Seven Festival ale na koniec zagrali moją ulubiona piosenkę Załoga G. Później miała być mała przerwa która się trochę przeciągnęła i wróciłem na COME która ostatnio mnie nie zachwyca, miałem nadzieje że to będzie lepszy występ niż na SF. Rogucki gdzieś się spieszy, taki tytuł jak Skaczemy jak najbardziej pasuje do pośpiechu ale reszta w tym pędzie wychodzi fatalnie, nie dało się odczuć tej magii którą pierwszy raz słyszałem 4 lata temu. Później nadszedł czas na PP i gigantyczna rzesza fanów wręcz wylała na murawę, która później straciła zieleń. To pogo było gigantyczne, te magiczne utwory były miodem dla wielu zgromadzonych m.in. dla mnie też, ogólnie mówiąc CHCĘ WIĘCEJ! I z niecierpliwością czekam. Na to by jeszcze raz usłyszeć że ” Nikt tak pięknie nie mówił że się boi miłości” Później było stare dobre TSA, któremu przysłuchiwałem się siedząc na trawie, starałem się odzyskać trochę sił na POGODNO, które również nie zawiodło, mogę śmiało stwierdzić że ich nowa płyta jest całkiem „smaczna” i z chęcią skonsumował bym ją jeszcze raz w takim samym wydaniu :] kontakt z publiką jak zwykle zabójczy i chwytliwy. I tak minęły dwa dni, trzeciego dnia z rana budząc się koło misia na palu, myślałem tylko o tym czym mnie dzisiaj zaskoczą! Razem z moją dziewczyną i znajomymi wybraliśmy się na Buldoga, który już nie jest prowadzony przez Kazika, i z przykrością muszę stwierdzić że ten „pies” nigdy nie będzie szczekał tak jak kiedyś. Trochę posmutniały czekałem na FLOGGING MOLLY i tu wam wszystkim mówię, że warto było. Koncert świetny, mieszanina irlandzkiego folku z punk rockiem tak zawładnęła publiką że ciężko było oddychać, pogo było bardzo pozytywne i to podejście wokalisty do publiki było świetne, ze sceny leciała woda jak i również irlandzkie piwo, które każdy chciał schwytać, ciekawe czemu? Na koniec w tłum poleciały 3 pałeczki z podpisami i został rozdane kostki po prostu bajka. Później było już coraz lepiej, gdy na scenę weszła Beth Ditto wokalistka GOSSIP nigdy bym nikomu nie uwierzył, że tak krąglutka kobieta będzie SAMA w stanie zejść z ponad 2 metrowej sceny jak i później się na nią wdrapać, ale jej wyczyny sportowe nie mogły przyćmić jej świetnego głosu, jednym okrzykiem BOSKI GŁOS mogę opisać to co robiła z moim narządem słuchu, cover Whitney Houston – I will always love you, czy też odśpiewany razem z publiką „We Are The Champions” wyniosły mnie na wyżyny przyjemności. Beth i jej kontakt z publiką na wielki plus no i ta flaga geji :D małymi krokami zbliżał się koniec najpierw KORA, na której zrobiłem sobie małą przerwę przed T.LOVE więc za dużo o niej nie wspomnę gdyż dane mi było ją słyszeć w progu mojego namiotu, jej głos jest świetny. I nadszedł czas na Muńka i jego band oraz goście, tutaj znów KORA i minus dla niej bo mogła się nauczyć tekstu, ale cóż było minęło, prócz KORY był również Grabaż który znów ożywił publikę jak dzień wcześniej z PP, tytuł Outsider nadal brzmi w moich uszach. Oprócz niego również wystąpili Robert Brylewski i Zbigniew Hołdys. Koniec nie mógł być lepszy, czas spędzony na koncertach zapadł mi już głęboko w pamięć, 30lecie było świetne, nie wyobrażam sobie by moje wakacje mogły mieć lepszy przebieg. Spełniłem swe marzenia i świetnie spędziłem czas, wśród szczęśliwców którzy posiadali bilety.
Komentuj!
Najczęściej czytane:
kto na opener 2011 koncerty 2011Najnowsze koncerty:
Najnowsze spektakle:
Najnowsze opery:
Najnowsze musicale:
Najnowsze przedstawienia baletowe: