Jak powstaje suplement diety, który trafia na sklepową półkę? Producent wyjaśnia od środka. Zdjęcie: vista.com
Suplementy diety to jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku spożywczego w Polsce. Za każdą kapsułką czy syropem stoi jednak złożony proces – od opracowania receptury, przez badania, aż po konfekcjonowanie gotowego produktu.
Spis treści:
ToggleMylenie suplementów diety z lekami to błąd, który pojawia się często. A różnica jest zasadnicza i wynika wprost z przepisów.
Suplement diety to środek spożywczy – reguluje go ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. 2006 nr 171 poz. 1225 ze zm.). Nie może być reklamowany jako produkt leczniczy ani jako środek zapobiegający chorobom. Lek natomiast przechodzi przez wieloetapowe badania kliniczne i podlega ocenie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.
Suplement może wspierać prawidłowe funkcjonowanie organizmu – dostarcza witaminy, minerały, ekstrakty roślinne czy kwasy tłuszczowe. Ale żaden uczciwy producent nie powie, że jego kapsułka „leczy” czy „eliminuje chorobę”. Jeśli ktoś tak twierdzi – to sygnał ostrzegawczy. Przy wątpliwościach co do stosowania jakichkolwiek suplementów zawsze warto skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Większość marek suplementów dostępnych w aptekach i drogeriach nie produkuje swoich kapsułek samodzielnie. Zlecają to wyspecjalizowanym zakładom produkcyjnym – to model zwany produkcją kontraktową (z ang. contract manufacturing).
Działa to mniej więcej tak: firma-marka przychodzi z pomysłem na produkt, czasem gotową recepturą, a czasem tylko koncepcją. Zakład kontraktowy zajmuje się resztą – opracowaniem lub weryfikacją formuły, produkcją, pakowaniem, a często też pomocą przy dokumentacji i oznakowaniu zgodnym z przepisami UE.
Taki producent musi spełniać rygorystyczne normy jakości. W branży suplementów i wyrobów medycznych standardem są certyfikaty ISO 22000 (bezpieczeństwo żywności) oraz ISO 13485 (systemy zarządzania jakością dla wyrobów medycznych). Brak certyfikatów u kontrahenta to poważne ryzyko dla marki, która sprzedaje produkt pod własnym logotypem.
Na polskim rynku jednym z zakładów działających w tym modelu jest producent suplementów diety Global Pharma CM S.A., którego zakłady produkcyjne mieszczą się w Suchedniowie i Ostrowie Lubelskim. Firma współpracuje z partnerami z ponad 56 krajów.
Suplement diety to nie tylko tabletka. Rynek poszedł mocno do przodu i dziś dostępnych form jest sporo.
Wybór formy nie jest przypadkowy. Zależy od składu aktywnego, grupy docelowej, kanału dystrybucji i budżetu. Niektóre substancje czynne po prostu gorzej wchłaniają się w tabletkach niż w softgelach – to kwestia biostępności, którą musi uwzględnić dział R&D już na etapie projektowania formuły.
Model private label jest prosty w założeniu: zamawiasz produkcję, dostajesz gotowy produkt w opakowaniu ze swoim logo. Ale diabeł tkwi w szczegółach.
Przy zlecaniu produkcji pod własną marką warto sprawdzić kilka rzeczy. Czy zakład posiada aktualne certyfikaty? Jak wygląda proces kontroli jakości surowców wejściowych? Czy producent pomaga przy dokumentacji zgłoszenia do Głównego Inspektoratu Sanitarnego – bo każdy suplement diety wprowadzany do obrotu w Polsce musi być do niego zgłoszony?
Brzmi skomplikowanie? W praktyce jest prostsze niż się wydaje, jeśli trafi się na doświadczonego partnera produkcyjnego, który przeszedł tę procedurę setki razy.
Rynek private label w suplementach rośnie – i to nie tylko wśród dużych firm farmaceutycznych. Po takie rozwiązania sięgają też sieci handlowe, gabinety dietetyczne, przychodnie, a nawet influencerzy wellness budujący własne marki produktów zdrowotnych.

Nie każdy zakład produkcyjny jest taki sam. Kilka kwestii powinno być sprawdzonych przed podpisaniem umowy.
Certyfikaty to punkt wyjścia, nie punkt dojścia. ISO 22000 i ISO 13485 to minimum – ale warto zapytać też o wewnętrzne procedury GMP (Good Manufacturing Practice), czyli Dobrej Praktyki Wytwarzania, stosowanej powszechnie w produkcji farmaceutycznej.
Drugi element to dział R&D. Producent, który ma własnych technologów żywności i farmaceutów, może pomóc opracować recepturę od zera albo dostosować gotową formułę do specyfiki danego rynku – np. wymagań etykietowania w Niemczech czy wymagań celnych w krajach spoza UE.
Trzecia sprawa – minimum produkcyjne. Dla małych marek wchodzących na rynek to często decydujący czynnik. Zbyt wysokie MOQ (Minimum Order Quantity) blokuje wejście na rynek bez dużego kapitału.
Czwarta kwestia to czas realizacji. Produkcja suplementów to nie tydzień – od zamówienia surowców do gotowego, zapakowanego produktu mija zazwyczaj od kilku do kilkunastu tygodni, zależnie od formy i skali. Opóźnienia w tym łańcuchu potrafią kosztować marki utratę sezonu sprzedażowego.
Polska jest jednym z większych rynków suplementów diety w Europie Środkowej. Sprzedaż prowadzona jest przez apteki, sklepy zielarskie, sieci handlowe i kanały online.
Ale rynek ma też ciemniejsze strony. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) regularnie publikuje wyniki kontroli suplementów – i nie wszystkie są pozytywne. Zdarzają się produkty z zaniżoną zawartością deklarowanych składników aktywnych, błędami na etykietach czy niezgłoszonymi do GIS zmianami składu. To problem dla konsumentów, którzy kupują produkt w dobrej wierze.
Wybierając suplementy – czy to dla siebie, czy w modelu B2B jako marka – warto patrzeć na to, kto stoi za produkcją. Certyfikaty, transparentność procesu i możliwość audytu zakładu to sygnały, że dostawca traktuje jakość poważnie. Global Pharma CM podaje na swojej stronie informacje o procesie realizacji i certyfikatach – co przy wyborze partnera produkcyjnego jest przynajmniej dobrym punktem startowym do rozmowy.
Suplementy mogą wspierać zdrowie – ale żaden z nich nie zastąpi dobrze zbilansowanej diety i konsultacji ze specjalistą. Przed rozpoczęciem suplementacji warto porozmawiać z lekarzem lub dietetykiem, szczególnie przy chorobach przewlekłych lub stosowaniu leków na receptę.